PRZECZYTAJCIE NOTKE POD ROZDZIAŁEM :)
-Puść. Mnie. Zostaw!!!! Zostaw mnie proszę zostaw MNIE!!!-krzyczałam próbując wydostać ręce z jego dłoni. Łzy ciekły mi po policzkach jak nigdy. A przynajmniej od bardzo dawna, od tak dawna nie płakałam. Gdy to się udało próbowałam go odepchnąć ode mnie jak najdalej. Wszystkie wspomnienia powróciły. Wszystkie złe, przerażające wspomnienia powróciły. Nie proszę, to nie może się powtórzyć. Nigdy nie zapomnę tego co ON mi zrobił. Jakieś dwa lata temu wracałam przez park z urodzin koleżanki. Była gdzieś po 21. Wtedy...wtedy zza drzewa wyskoczył jakiś chłopak. Był na pewno straszy ode mnie z jakieś 4 lata. Przeraziłam się, nie wiedziałam co robić. I wtedy on zaciągnął mnie do jakiejś ciemnej uliczki i zaczął rozbierać, całować, bić. Wtedy to się stało, najgorsza rzecz jaką przeżyłam. Zgwałcił mnie. Ten pojebany psychol mnie zgwałcił.
-Proszę, zostaw mnie, proszę, proszę, proszę, proszę!-błagałam przez łzy.-zostaw mnie, proszę zostaw.-wtedy zmieszany chłopak zszedł ze mnie przez co poczułam lekką ulgę. Cała się trzęsę, pot leje się ze mnie, a łzy płyną po moich policzkach jak opętane. Nie mogę sie uspokoić. To wszystko dzieje sie tak szybko i niespodziewanie. Skuliłam się, a głowę schowałam między kolanami a brzuchem.-prosze prosze prosze...-powtarzałam tak w kółko do momentu gdy poczułam rękę głaszczącą moje włosy.
-Przepraszam, nie chciałem zrobić ci krzywdy.-powiedział czule. Nie wiedziałam że można być tak słodkim i kochanym jednocześnie. Otarłam wierzchem dłoni spływające po moich czerwonych policzkach łzy i spojrzałam w zielonkawe oczy Harry'ego.
-Nie zrobiłeś po prostu....-stop, przecież nie opowiem mu tego. Dobra Darcy ogarnij się wreszcie. Spokój.-Muszę już wracać do domu. Przepraszam, gdzie są moje ubrania?
-Są mokre jeśli chcesz pożyczę ci coś mojego.-uśmiechnął się lekko.
-Byłabym wdzięczna.-Harry wyszedł z pokoju i po chwili wrócił z jakimiś ubraniami.
-Czy mógłbyś się odwrócić?-spytałam nieśmiało na co ten lekko zachichotał z zakłopotania.
-Tak, jasne.-gdy stał do mnie plecami, w ekstra szybko wskoczyłam w jego dresy i za duża koszulkę.
-Już.- powiedziałam gdy skończyłam się ubierać. Boże...jaki on jest słodki, przystojny i jeszcze nigdy nie widziałam u kogoś tak intensywnie zielonych oczu jak u Harry'ego. Te dwie małe tęczówki są jak świeża, wiosenna trawa lub jak dwa małe szmaragdowe brylanciki.-Muszę już iść i naprawdę bardzo ci dziękuje za to że uratowałeś mi życie. Naprawdę, jeszcze nikt nie zrobił dla mnie czegoś takiego.-podeszłam do niego i mocno przytuliłam. Chłopak po chwili odwzajemnił uścisk. Po kilku minutach wyswobodziłam z jego ramion i uśmiechnęłam się szeroko.
-Odwiozę cię..-chciałam powiedzieć że sobie poradzę ale mnie wyścignął.-...i nie zaprzeczaj!
-Dobrze.-opuściliśmy jacht i udaliśmy się na ląd po czym wsiedliśmy do czarnego Bentley'a. Podałam mu mój adres i po kilku minutach staliśmy pod moim domem. Odpięłam pasy i odwróciłam się twarzą do Harry'ego.
-Dziękuje za wszystko.-przysunęłam się do niego i złożyłam na jego policzku słodkiego całusa. Wysiadłam z samochodu i weszłam do domu. Na kanapie siedziała mama, gdy mnie zobaczyła momentalnie zerwała się z kanapy i rzuciła mi się na szyję.
-Boże Darcy kochanie gdzież ty była. Strasznie się o ciebie martwiłam. Myślałam....
-Mamo nic mi nie jest. Jak widzisz jestem tu.-uspokoiłam mamę.
-Co to za ciuchy? Dlaczego masz na sobie takie wielkie ubrania?-spytała poważnie. O, nie i co ja mam jej powiedzieć? To proste okłam ją po raz kolejny.- odezwała się moja podświadomość. A ja myślałam że zniknęła na zawsze... Ugh.
-Bo byłam na przystani i wpadłam do wody i jakiś chłopak mnie uratował. Później zaprosił mnie na swój jacht i pożyczył właśnie te ubrania.-wskazałam na swój ubiór. Proszę matko nie wściekaj się. Nie znoszę tego.
-Darcy czyś ty oszalała? Przecież ty pływać nie umiesz! Co by było gdybyś utonęła, co?! A co by było jak by ten chłopak cię zgwałcił, albo zamordował?! Do cholery jasnej zejdź mi natychmiast z oczu. Masz tam więcej nie chodzić, słyszysz?! A teraz marsz do pokoju.-ogłosiła cały swój monolog, po czym tak jak chciała uciekłam do swojego pokoju z płaczem. Czuje się jak śmieć, ona traktuje mnie jak zwykłego śmiecia. Może ojciec i matka nie chcieli mieć dzieci, a ja jestem jedną wielką pomyłką? Tak, właśnie tak się czuje. Wbiegłam do łazienki, wyciągnęłam żyletkę i nie zastanawiając się długo zaczęłam zdobić moje ręce, brzuch i nogi głębokimi nacięciami. Krew obficie lała się z każdej z moich ran dzięki czemu poczułam lekką ulgę. Upadłam na podłogę i leżałam tak do momentu gdy nie usłyszałam pukania do drzwi łazienki.
-Darcy, kochanie proszę wyjdź mam ci coś ważnego do powiedzenia.-usłyszałam cichy i załamujący się głos mojej mamy.-Będę czekać w salonie.-powiedziała tylko i wyszła. Tak mi się zdaje. Szybko zmyłam zaschniętą krew z mojego ciała i założyłam dresy, z włosów zrobiłam koka na samym czubku głowy i nie śpiesząc się powoli zeszłam na dół. Gdy weszłam do salonu moje serce na chwilę przestało bić. Na kanapie siedziała zapłakana mama, bujała się w przód i w tył. Z oczu nie przestawały jej lecieć łzy a ja nie wiedziałam dlaczego. Podbiegłam do niej i spytałam co się stało. Jej odpowiedź bardzo poruszyła moje serce.
-John..znaczy twój tata...on...on..-zaczęła się strasznie jąkać, a ja spodziewałam się najgorszego. Co z nim? Co z tatą?- Jest bardzo chory, a dokładniej ma raka mózgu. Doktor powiedział że ten nowotwór jest złośliwy i przeniósł się z mózgu na płuca, a gdy dojdzie do serca to już koniec. To dzieje się w naprawdę szybkim tempie, bardzo szybko się przemieszcza i zaczyna niszczyć coraz większą liczbę tkanek. Tak się boje. Ostatnio zauważyłam jak tata dziwnie się zachowuje. Ciągle bolała go głowa..-nie mogłam powstrzymać cisnących się do oczu łez, po chwili spływały już po moich policzkach.- czasami nie mógł złapać powietrza, dusił się, miał zawroty głowy i bardzo wysokie tętno. Darcy, ja tak strasznie się boje! Ja nie chcę by umierał.-rozpłakała się jeszcze bardziej, z całej siły przytuliłam ją, po chwili nie mogłam się powstrzymać i sama wybuchłam gorzkim szlochem.
-Gdzie jest tata? I od kiedy mnie okłamujecie?-spytałam oskarżającym tonem.
-Tata jest już od tygodnia w szpitalu. Nie chciałam cię martwić, myślałam że po operacji szybciej wróci do siebie, lecz się pomyliłam. Dzisiaj dowiedziałam się że rak jest coraz silniejszy i szybciej się rozwija. Nie mogłam w to uwierzyć. Nadal nie mogę! Nie chce go stracić.-zaszlochana mama przytuliłam mnie mocno.
-Mamo co teraz będzie? Tata nie umrze, nie może.-odsunęłam się od niej i ukryłam twarz w dłoniach.-Chce go odwiedzić! W którym szpitalu jest?-spytałam lecz rodzicielka powiedziała że nawet jak tam pojadę to mnie nie wpuszczą. W końcu uległa i podała mi adres. Wybiegłam z domu mimo wołaniom matki. Po drodze zabrałam klucze do samochodu. Od 2 miesięcy mam prawo jazdy i cieszę się z tego że rodzice się zgodzili na to bym je zrobiła. Wsiadłam do samochodu i z piskiem opon wyjechałam z garażu. Wpisałam w nawigacje adres szpitala i gdy wyświetliła się mapa pokierowałam się wskazówkami GPS. W końcu dotarłam do szpitala. Wyskoczyłam z samochodu i wbiegłam roztrzęsiona do budynku.
-Gdzie leży John Gonzales?-spytałam recepcjonistki nie dbając o kulturę. Poczułam jak w oczach zbierają sie nowe łzy, by po chwili pomoczyć całą moją twarz. Tata nie może umrzeć. Nie może zostawić mnie i mamy. Nie chce już cierpieć bardziej. Tata mimo że często kłócił się z mamą, naprawdę bardzo ją kocha. Niedawno wyznał mi że jest pewny tego że między nimi jest najprawdziwsza z możliwej miłości. Powiedział że byłby w stanie oddać za nią życie. Nigdy nie wiedziałam dwóch tak bardzo podobnych do siebie osób. Rodzice zachowują się jak para zakochanych nastolatków i nie przejmują się faktem że właśnie strzeliła im czterdziestka.
-Przykro mi nie mogę pani niczego powiedzieć.-oznajmiła chłodnym głosem głupia baba z recepcji.
-Jestem jego córką, proszę niech mi pani powie, proszę.-błagałam ją, nawet jakbym mogła padłabym przed nią na kolana.
-Uh...no dobrze. Pokój 269, trzecie piętro.
-Dziękuje.-wbiegłam do windy. Gdy byłam już na 3 piętrze biegałam po korytarzu w poszukiwaniu sali 269. Wreszcie ją znalazłam i już miałam wejść do środka gdy droge zagrodził mi lekarz.
-A panienka do kogo?-spytał trochę wyższy ode mnie facet, miał siwe włosy i miłe spojrzenie, ale jego wyraz twarzy jest poważna jak cholera.
-Ja do taty.-odpowiedziałam próbując zachować spokojny ton głosu. Jak mnie nie wpuści to go kurwa zabije.
-Jak się nazywa?
-John Gonzales.-oznajmiłam z coraz większym zniecierpliwieniem. Szkoda że nie należę do osób cierpliwych, ale ten lekarz coraz bardziej działa mi na nerwy. Nie może mnie po prostu wpuścić?
-Przykro mi ale nie mogę pani wpuścić, twój tata musi odpoczywać przed kolejną operacją. Jak już panna wie panno Gonzales ostatnia operacja się nie udała, a gdy ta też się nie uda to.....-przerwałam mu głośnym krzykiem rozpaczy.
-Niech pan nic nie mówi! Ta operacja się uda zrozumiano?! A teraz proszę, błagam niech mnie pan wpuści...gdy on....umrze-załkałam głośno na wypowiedzenie tego okropnego słowa- nie dam sobie rady. Nie widziałam go od 2 tygodni, proszę niech mnie lekarz wpuści chociaż na 10 minut.-błagałam. W końcu lekarz się poddał. A co jeśli to taki głupi żart? Może rodzice zgłosili mnie do jakiegoś programu w którym wkręcają głupich ludzi? A tam w środku siedzi tata płaczący ze śmiechu? Po cichu wślizgnęłam się do środka ujrzałam tatę. Bardzo bladego jak kreda i podpiętego do różnych urządzeń przytrzymujących go przy życiu. Jednym słowem wyglądał okropnie, widać jak jakaś nie widoczna siła powoli wyciąga z niego całe życie. To straszne widzieć ból na twarzy własnego ojca.
-Tato...-jęknęłam cicho, dzięki czemu natychmiast zwróciłam na siebie jego uwagę.
-Darcy...-zakaszlał przez co najwidoczniej poczuł ból.-kochanie myślałem że już nie przyjdziesz.
-Tęskniłam za tobą, dlaczego mi nie powiedziałeś że...jesteś chory?
-Bałem się jak na to zareagujesz. Widziałem jak cierpiałaś z powodu przeprowadzki. Nie chciałem cię jeszcze zamartwiać moją chorobą.
-Tak strasznie się boje, nie zostawisz nas prawda? Obiecaj że zawsze będziesz przy mnie i mamie, obiecujesz?-spytałam wycierając nowe łzy z policzków.
-Obiecuję kochanie. Zawsze będę przy was bo kocham was całym sobą i nigdy nie opuszczę ani ciebie ani mamy.-przytuliłam go lekko uważając na te wszystkie kable. Mam takie dziwne przeczucie. Czuję że powoli
nadchodzi koniec...
____________________________________________________________________
I jak wrażenia po nowym rozdziale? Mam wielką nadzieje że jednak się spodobał ;D
Mam taką propozycje. Od teraz pod każdym nowym rozdziałem będę dodawać jakieś kawały xd (tak na poprawę humoru <3) W komentarzach możecie także dodawać linki do swoich blogów, chętnie do nich zajrzę i zostawię komentarz. A gdy jakiś naprawdę mi się spodoba dodam go do ulubionych blogów.
A TERAZ CZAS NA MAŁY KAWAŁ. . .
Jak się nazywa bilet do WC?
.
.
.
Kupon
Bada bum tssssssssssssss
DO ZOBACZENIA...... <3
I jak wrażenia po nowym rozdziale? Mam wielką nadzieje że jednak się spodobał ;D
Mam taką propozycje. Od teraz pod każdym nowym rozdziałem będę dodawać jakieś kawały xd (tak na poprawę humoru <3) W komentarzach możecie także dodawać linki do swoich blogów, chętnie do nich zajrzę i zostawię komentarz. A gdy jakiś naprawdę mi się spodoba dodam go do ulubionych blogów.
A TERAZ CZAS NA MAŁY KAWAŁ. . .
Jak się nazywa bilet do WC?
.
.
.
Kupon
Bada bum tssssssssssssss
DO ZOBACZENIA...... <3