sobota, 5 października 2013
Rozdział 1
Przed wami 1 rozdział, tylko się nie rozczarujcie. Za pięknie to ja nie pisze. Pisze tak jak pisze i robie wszystko by wyszło jak najlepiej. Dziękuje że przeczytaliście tą krótką notkę i zapraszam do czytania. <3
PRZECZYTAĆ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM. WAŻNE!!!!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wtorek, godzina 17:15
Pokój Darcy
Deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Krople wody w szybkim tempie spadają z szarych chmur na ziemie. Silny wiatr wprawia w ruch gałęzie drzew, porywa ludziom parasole, mierzwi włosy. Kropelki deszczu w miarowym tempie uderzają o parapet tworząc jakąś nieznaną mi melodię. Londyn. Przygnębiająca pogoda jest normą dla tutejszych mieszkańców. Dla mnie jest czymś więcej. Jest jak na miarę dopasowana do mojego teraźniejszego samopoczucia. A może ja cały czas jestem taka? Może pogoda nie mu tu nic do rzeczy? Nie wiem. Ale dłużej nie wytrzymam w tym miejscu. Nie rozumiem. Naprawdę nie rozumiem dlaczego rodzice zdecydowali się przeprowadzić akurat tu. Całe dnie leje deszcz, jest pochmurno i nawet na sekundę nie wyjdzie słońce, za którym tak bardzo się stęskniłam. Za jego ciepłem i światłem który nawet najciemniejsze zakamarki potrafił oświetlić. Ale cóż nikt nie umie w żaden sposób wpłynąć na pogodę. Siedzę w wygodnym foteliku, okryta ciepłym kocem oraz trzymając w obu rękach gorącą herbatę popijam ją po małym łyczku. Ciecz przyjemnie drażni moje gardło od środka wprowadzając mnie w słodki stan ukojenia. Już prawie koniec lata.- z naburmuszoną miną oznajmiła moja podświadomość. Tak. Został już tylko tydzień leniwego odpoczynku. A później zacznie się: prace domowe, kartkówki, złośliwi nauczyciele, dokuczający mi uczniowie i po po środku tego ja niedająca sobie z tym wszystkim rady. Tak to będzie cudowny rok szkolny.-wyczuliście tą nutkę sarkazmu? Dlaczego muszę być taka słaba psychicznie, nieśmiała...No, chyba nie da się nazwać twojego ciętego języka nieśmiałym? Nieprawdaż?- zapytała moja złośliwa podświadomość poprawiając przy tym okulary i kręcąc się na obrotowym krześle. Oj zamknij się, ty małpo już nie masz tu nic do gadania. Przechylając ponownie kubek z zamiarem napicia się herbaty, niestety musiałam się rozczarować bo nie było już nawet małej kropelki. Niechętnie wstałam poprawiając na sobie pogniecione ubrania. Po cichu wyszłam z mojego pokoju, wolnym krokiem udając się do kuchni. Poczułam niemałe burczenie więc czy teraz czy później i tak będę musiała coś zjeść. Wyjęłam z lodówki wcześniej przygotowaną kanapkę oraz zjadłam ją ze smakiem. Deszcz właśnie przestał padać. Ubrałam kurtkę i jakieś adidasy i wyszłam z domu z zamiarem poznania okolicy. Stawiałam stopę za stopą nawet się nie rozglądając się wzrok utkwiłam w chodniku. Szłam ze spuszczoną głową naciągając na głowę kaptur i tak szłam i szłam. Aż wreszcie doszłam do niemałego postoju łódek, jachtów i innych sprzętów wodnych. Weszłam na molo i ruszyłam do przodu po kolei oglądając każdy z jachtów. Każdy z nich był luksusowy i zapewne bardzo drogi. Mój wzrok przyciągnął jeden jacht, który nazywał się Darcy. Z całą pewnością był jednych z tych największych, najdroższych i najbardziej luksusowych. Ma kolor niesamowicie śnieżno biały, po środku biegnie złota linia i ten srebrny szyld. Aż zaparło mi dech w piersiach. Nie długo nacieszyłam się tą piękną konstrukcją gdyż usłyszałam pewne głosy wydobywające się z drugiej strony jachtu. Najciszej jak się dało wyjrzałam zza niego i kilka kroków dalej dostrzegłam dwie postacie. Jedna zakrwawiona leżała na ziemi ciężko oddychając a nad nią stał umięśniony chłopak z lokami wystającymi zza kaptura. Skąd wiem że jest umięśniony? Bo stoi w samej podkoszulce, na jego rękach znajduje się mnóstwo tatuaży przez co wygląda jeszcze groźniej. Przeraziłam się i to bardzo. Serce prawie mi wyskoczyło z piersi kiedy z kieszeni wyjął pistolet i bez żadnego zahamowania strzelił prosto w czoło leżącemu kolesiowi. Przez głośny strzał z ust wyciekł mi zbyt głośny pisk. Jak na komendę chłopak odwrócił się w moją stronę wbijając swój wzrok w moje przerażone oczy. Zieleń jego oczu strasznie mnie zaskoczyła-oczywiście pozytywnie. Jego tęczówki są tak magicznie zielone że mogłabym spoglądać w nie do końca życia. Ale nie teraz. Zrobiłam wielki krok w tył, a nieznajomy krok w przód. W końcu puściłam się biegiem i biegłam, biegłam aż w końcu dobiegłam w ślepą uliczkę. Momentalnie się odwróciłam i zobaczyłam idącego w moją stronę chłopaka. Serce mi stanęło. W jego oczach można zauważyć lekkie....rozbawienie? Co ten kretyn dobrze się bawi kiedy ja prawie nie dostałam zawału. Idiota. Zbliżał się coraz bardziej, cały swój ciężar ciała oparłam na.....zaraz tu nie ma żadnego oparcia!! Z wielkim pluskiem wpadłam do lodowatej wody, powoli osuwając się na dno. Kurwa, ja nie umiem pływać. Nie, nie, nie chce umierać. A jak już to nie tak. Proszę, pomocy. We wszystkie strony machałam rękoma i nogami lecz nic to nie dawało. Odpuściłam, zaczyna brakować mi tlenu a oczy robią się ciężkie. Nie tylko nie mogę zemdleć...za późno. Zaczynam powoli odpływać.
Jakiś czas później.
Lekko uchyliłam oczy spodziewając się jakieś kolorowej łąki, tęczy i jednorożców, lecz nic nie ujrzałam poza mgłą. Przetarłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. W gardle poczułam nieprzyjemne pieczenie spowodowane słoną wodą. Zaraz....on mnie uratował. Uratował mnie. Ten morderca mnie uratował. Mimowolnie przeniosłam się do pozycji siedzącej. Gdzie ja jestem? U niego w domu? Nie.
Och no tak jestem na jachcie. Zajrzałam pod koc i zobaczyłam że mam na sobie samą bieliznę. Niewierze. On mnie rozebrał. Ze strachu wstałam z łóżka z zamiarem ucieczki. Lecz było to do przewidzenia że mi sie nie uda. Drzwi uchyliły się, a ja z powrotem wskoczyłam do łóżka udając że jeszcze się nie obudziłam. Lekko uchyliłam jedno oko by zobaczyć kto wszedł do pokoju. Ujrzałam pięknego chłopaka z burzą słodkich loczków i parą zielonych tęczówek. Niósł dwa kubki, pewnie z herbatą i postawił na szafce obok po czym usiadł obok mnie na łóżku.
-Wiem że nie śpisz.-oznajmił ochrypłym głosem przyprawiając mnie tym o dreszcze na całym ciele.-Kurwa wstawaj.-momentalnie otworzyłam oczy napotykając dwie piękne zielone tęczówki patrzące na mnie z rozbawieniem.
-Gdzie jestem?-spytałam nieśmiało przenosząc wzrok na swoje splecione palce.
-Czy to ważne?
-Tak.
-Jesteś na jachcie. Skąd się tu wzięłaś?
-Przypadkiem.
-Przypadki nie istnieją.-odpowiedział ostro.-Ja się nazywasz skarbie?-spytał już milszym tonem.
-Darcy Gonzales.-uniósł ze zdziwienia brew.-przyciągnął mnie tu napis "Darcy" na jachcie.
-A ja Harry Styles.-oznajmił-Dlaczego przyciągnął cię tu ten napis?-spytał głupio.
-Po prostu jestem ciekawska. I wtedy....zobaczyłam jak zabijasz tego człowieka.-przełknęłam dużą gule śliny formującą się w moim gardle.
-Zasłużył sobie na to ten jebany śmieć.
-Dlaczego?-spytałam czując nagły przypływ odwagi.
-Nie spłacił długu.-otworzyłam buzie by spytać się dlaczego? Ale mi przerwał...-Nie pytaj kurwa dlaczego bo i tak ci nie powiem.-pokiwałam głową, spuszczając wzrok na moje stopy wystające z pod kołdry.
-Nie umiesz pływać?-spytał od razu zmieniając temat.
-Nie...-momentalnie na policzkach pojawiły mi się czerwone plamy.
-Rozebrałem cię z tych mokrych ubrań...-oznajmił z zadowoloną miną, uśmiechając się jakoś tajemniczo.
-Zauważyłam.-no pięknie, teraz to pewnie wyglądam jak burak. Chłopak zachichotał cicho.
-Przyniosłem ci herbatę, chcesz?-spytał po chwili ciszy. Czemu do cholery jasnej jest taki miły? Mili mordercy nie istnieją. Teraz jest taki słodziutki a nie całą godzinę temu zabił człowieka! Mimo wszystko nadal mnie przeraża, co z tego że w tej właśnie chwili wygląda jak piękny anioł bez skrzydeł?
-Yhymm-wymruczałam odbierając od niego kubek gorącej cieczy.
-Boże, ty nie wiesz jak strasznie podnieca mnie to że pod tą cienką kołdrą jesteś pół naga.-na te słowa herbatę którą miałam w buzi wyplułam ze zdziwienia jak i przerażenia.
-Co?!-wykrzyknęłam próbując ukryć powoli wzrastający strach. Oniemiałam. Jak on może tak do mnie mówić? Mówi tak do każdej napotkanej dziewczyny?! Musze stąd jak najszybciej wyjść. Tak muszę uciekać bo nie wiadomo do czego on może być zdolny. I nie chce tego wiedzieć.-Ymm ja muszę już iść...
-Nie nie musisz kochanie. Jeszcze musisz mi się odwdzięczyć za uratowanie ci tyłka.
-Ale jak...?-spytałam czując jak napinają mi się wszystkie mięśnie. Ten tylko uśmiechnął się szeroko i z jakimś błyskiem w oku podtrzymał mi ręce nad głową. Położył się na mnie mocno napierając swoim ciałem na moje ciało. Czy on...czy on próbuje....próbuje mnie....Zgwałcić??! Powoli zaczął zbliżać swoją głowę ku mojej co chwilę przenosząc wzrok z moich oczu na usta. Gdy jego ręka zaczęła wsuwać się pod kołdrę momentalnie zaczęłam się wyszarpywać i krzyczeć.
-Zamknij się kurwa.-składał pocałunki wzdłuż linii szczęki, potem szyi aż w końcu doszedł do dwóch kul tłuszczu-zwanymi piersiami. Jego dwa palce już miały wślizgnąć się pod gumkę moich majtek....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PRZEPRASZAM że musiałam skończyć rozdział w tym momencie. Hehe...proszę tylko nie bijcie. I jak wrażenia po 1 rozdziale? Wiem miałam dodać rozdział kilka dni wcześniej za co BARDZO PRZEPRASZAM. Nie jestem w stanie powiedzieć wam kiedy dodam 2 rozdział. A więc gdzieś do piątku powinien się pojawić. Dziękuje że swój cenny czas poświęciliście akurat na przeczytaniu mojego bloga. DZIĘKUJE I DO ZOBACZENIA <33333333333
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Omg nareszcie dodałaś ten rozdział nie mogłam się doczekać a rozdział ZAJEBISTY tylko jestem zasmucona faktem że PRZERWAŁAŚ W TAKIM MOMENCIE nie no kocham cię Jesteś wspaniała...
OdpowiedzUsuńby. Niallerkowa :*
Rozdział zaczął się całkiem fajnie tylko później trochę zwaliłaś. Ale mimo to zaciekawił mnie twój sposób pisania..........~Przyczepa ;P
OdpowiedzUsuńHej co do rozdziału to całkiem mi sie podoba. A gdy Harry uratował Darcy to było słoooooooodkie *.* Podnieciłam się gdy zobaczyłam tą czerwoną czcionkę na początku rozdziału a tu okazało się że pisze by przeczytać notkę pod rozdziałem......... by... Podniecony Pączek xD
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo mi się podoba:) w moim stylu...możesz mnie informowac? opowiadanie podobne do mojego xD zapraszam nightmare-zayn-malik-ff.blogspot.com wybacz za spam ale nie masz zakładki:) @Jestemsobaxx
OdpowiedzUsuń